II LIGA: Emocje z Kaliszem
środa, 01 marca 2017 12:36


Mecz z Kaliszem zapowiadał się na niezwykle emocjonujący z dwóch względów - był to dla nas mecz o utrzymanie i zwycięstwo zapewniało dalszą przygodę w 2 lidze; a także przez to, że w rundzie zasadniczej wygraliśmy na terenie naszego rywala zaledwie dwoma punktami po zaciętym pojedynku.


Na całe szczęście - na najważniejszy mecz sezonu - trener Marcin Łakis nareszcie mógł rotować całą 12-ką graczy, co ostatnio zdarzało się niezwykle rzadko ze względu na częste osłabienia kadrowe. Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia naszego zespołu 12:6. Niestety ponownie zawodników dopadała "zadyszka" i szybko inicjatywę przejęli goście, doprowadzając do stanu 14:26 na koniec kwarty. W szeregach kaliszan brylował Artur Mrówczyński, autor 14 punktów, w tym trzech akcji trzypunktowych.


Druga kwarta również zaczęła się wyśmienicie dla nas - Patryk Garwol trafia trzy trójki z rzędu i zaliczka gości momentalnie topnieje, a wynik wynosi już tylko 25:29. Swoje cegiełki dołożyli też podkoszowi, dzięki którym - jak i zarówno dzięki reszcie zespołu - szala zwycięstwa powoli przesuwała się w naszą stronę, gdyż na minutę przed końcem połowy wygrywaliśmy już 37:32. Niestety chwila rozkojarzenia i szybko osiągnięte 5 fauli w kwarcie pozwoliły gościom - poprzez rzucenie 4 celnych osobistych - zbliżyć się do nas na różnicę zaledwie jednego punktu.


Świetne wejście w trzecią kwartę rosłego podkoszowego z Kalisza - Tobiasza Kola - pozwoliło gościom ponownie wyjść na dwupunktowe prowadzenie - 39:41. Na dodatek już po 2 minutach na tablicy widniały po naszej stronie już trzy faule. Nasi gracze jednak szybko wrócili na właściwe tory, rzucając w około 5 minut aż 15 punktów, co dawało nam prowadzenie 54:45. Stało się to też dzięki wyeliminowaniu z gry najlepszego zawodnika przyjezdnych - Mrówczyńskiego - który złapał 4 faule i udał się na ławkę rezerwowych by wejść na kluczowe dla losów meczu końcowe minuty. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami na tablicy widniał wynik 54:47 co dawało dość sporą przewagę i goście musieli wspiąć się na swoje wyżyny, by zachować szanse na wygranie spotkania.


Początek ostatniej kwarty należał do nas - błyskawicznie odskoczyliśmy na aż 13 punktów różnicy - 62:49, a następnie - dzięki dwóm trójkom świetnego dziś Garwola - 68:53, a do końca meczu zostało zaledwie 5 minut. Niestety goście dostali nagle "wiatr w żagle" i dzięki świetnemu zrywowi rzucili 13 oczek z rzędu, doprowadzając - na 20 sekund przed końcem - do stanu 68:66. Po przerwie na żądanie szybko zaczęli popełniać faule, by wysłać któregoś z naszych zawodników na linię rzutów osobistych. Na ich nieszczęście "wybrali" Patryka Garwola, który zaaplikował im dwa celne rzuty i na 10 sekund przed końcem wygrywaliśmy 70:66. Jedyne na co było jeszcze stać gości to celna trójka na sekundę przed końcem spotkania i ostatecznie mogliśmy się cieszyć z kluczowego zwycięstwa!


MKS wystąpił w składzie:

#5 K.Wilk - 8 pkt. i 11 zbiórek
#6 M.Gnatowicz - 6 pkt. i 10 asyst
#7 P.Garwol - 29 pkt. (7x3), 5 zbiórek i 3 przechwyty
#9 Ł.Kłuś - 2 pkt.
#10 Ł.Frącz - 2 pkt.
#11 M.Chorostecki - 5 pkt. i 3 przechwyty
#15 R.Lis - 0 pkt.
#23 W.Kostek - 3 pkt. (1x3)
#27 T.Pieszyński - 0 pkt.
#34 A.Barycza - 10 pkt., 15 zbiórek i 3 asysty
#43 W.Siołek - 0 pkt.
#52 M.Krawiec - 5 pkt. i 3 asysty

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Copyright © 2017 MKS Otmuchow. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
Free joomla themes, business site hosting.

Wspierają nas